Poniżej pełna treść wywiadu udzielonego Expressowi Bydgoskiemu z okazji jubileuszu XXV-lecia Inowrocławskiego Klubu Sportowego Karate.
Jarosław Hejenkowski: Pewnie początki klubu, jak w każdym przypadku, były trudne? Ale pewnie też wspomina się je teraz z pewną nostalgią...
Piotr Witkowski: Ma Pan rację, początki były trudne zwłaszcza jeżeli chodzi o znalezienie siedziby Klubu. Pierwsza siedziba mieściła się w sutenerze na ul. Toruńskiej – dzisiaj żartujemy, że byliśmy w podziemiu. W pierwszej kolejności pomieszczenie trzeba było na biuro przystosować, przeprowadziliśmy prace tynkarskie i malarskie jednak po krótkim czasie wszechobecna wilgoć strawiła nasze starania. Trzeba się było stamtąd prędko wynosić. Następne pomieszczenie przy ul. Królowej Jadwigi było w starych zabudowaniach a na pokrycie kosztów remontu nie mieliśmy pieniędzy i gdy tylko nadarzyła się okazja znalezienia pomieszczenia przy sali sportowej na ul. Łokietka 6a to z tego skorzystaliśmy – rozpoczęła się współpraca z KSM-em i Osiedlowym Klubem Przydomek. Po kilku latach staliśmy się głównym najemcą tego obiektu i do dziś tam trwamy.
JH: Czy karate jako dyscyplina sportu istniało przed powstaniem klubu? Bo IKSK nie wziął się chyba z niczego.
PW: Moda na karate w Polsce rozpoczęła się w drugiej połowie lat siedemdziesiątych XX wieku, zwłaszcza po wejściu na ekrany kin filmu „Wejście Smoka” z Brucem Lee. Wtedy wszystkie sale, gdzie trenowano sztuki walki zaczęły się zapełniać, wyłonili się również liderzy, którzy zaczęli nabywać uprawnienia do prowadzenia zajęć. W 1985 roku gdy zaczął powstawać Klub na terenie naszego miasta pojawiły się osoby, które te uprawnienia nabyły, między innymi nasz Kolega Daniel Gorczyca z Karate Kyokushin i moja osoba z Karate Shotokan – chęć współpracy i nasza inicjatywa doprowadziły do rejestracji Klubu.
JH: Czy fakt, że rozpoczynaliście działalność jeszcze w czasach komunistycznych, miał jakiś wpływ na funkcjonowanie klubu?
PW: Większego znaczenia nie miał. Myślę, że ówczesne władze dostrzegły, że sztuki walki są sportem ogólnorozwojowymi, oprócz sprawności fizycznej kształtują młodzież, uczą szacunku i poszanowania starszych, przyzwyczajają do obowiązujących zasad współżycia społecznego a przy tym są dyscypliną masową. Co było zresztą widać na pierwszomajowych pochodach w których również uczestniczyliśmy. Ludzie w białych kimonach prezentowali się wspaniale.
JH: Przez te 25 lat sukcesów było wiele. Gdyby wymienił Pan trzy najważniejsze.
PW: Najbardziej w pamięci zostają te pierwsze sukcesy, które mniej więcej zaczęliśmy odnosić po trzech latach wytężonej pracy. Nasz udział w Mistrzostwach Polski Juniorów i Kadetów przyniósł pierwsze medale. Zdobyli je między innymi obecni trenerzy Arkadiusz Padniewski i Mariusz Kaczmarek, Maciej Wawrzyniak był nawet reprezentantem Kraju na Mistrzostwach Europy w Walii. W latach 2000 - 2003 nastąpiła zmiana warty, do głosu doszli młodsi zawodnicy. Indywidualnie w kumite i drużynowo w kata jako juniorzy zaczęli zdobywać najwyższe trofea. Piotr Hadowski, Hubert Piwek i Jakub Drzewiecki zdobyli medale Mistrzostw Polski, zwyciężali również na zawodach zagranicznych. W ostatnich latach przystąpiliśmy jako klub do Międzynarodowej Organizacji Sztuk Walki IMAF Europa – organizacji liczącej się w dziedzinie sztuk walki na całym świecie. Uczestnicząc w Mistrzostwach Europy i Świata nasi zawodnicy w konfrontacji z reprezentantami innych krajów wypadają bardzo dobrze zdobywając po kilka medali na każdych zawodach. Nasza czołówka to seniorzy Paweł Ćwikliński, Bartłomiej Karski, Emil Witkowski, Grzegorz Michalik. Nie wymienię wszystkich ale zaznaczę tylko, że jest to już cała plejada młodszych zawodników, którzy przynoszą nam wiele sukcesów i radości.
JH: Czy policzyliście kiedyś, ilu łącznie zawodników trenowało w IKSK?
PW: Ćwiczącym u nas osobom wystawiamy legitymacje w pierwszym kwartale treningów. Wydaliśmy ich do tej poru ponad 1100 sztuk, przy czym część ćwiczących rezygnuje z treningów jeszcze przed uzyskaniem legitymacji, część osób nie występuje o ich uzyskanie, gdyż nie są u nas obowiązkowe. Myślę, że osób, które miały fizyczny kontakt z Klubem jest przynajmniej dwa razy tyle. Teraz mamy we wszystkich sekcjach miejscowych i zamiejscowych blisko 200 ćwiczących regularnie osób.
JH: Czy z okazji jubileuszu będzie jakieś spotkanie, albo zawody?
PW: Niebawem, bo 4 grudnia organizujemy tradycyjnie Mikołajkowe Mistrzostwa Powiatu w Sztukach Walki. Zaprosiliśmy na nie współpracujące Kluby, pojawią się na nich oprócz najmłodszych zawodników byli i obecni działacze klubu. Myślę, że po zawodach chwilę usiądziemy i powspominamy. Większej imprezy z fajerwerkami nie przewidujemy.
JH: Czego się życzy karatekom? Silnych kopnięć?
PW: Mogą być i takie, ale również sukcesów, wytrwałości i zdrowia, zwłaszcza starszym egzemplarzom, do których się zaliczam.